ROZDZIAŁ 1
Harry
-Najlepsza. impreza. ever! - wykrzyknął podkreślając każde słowo, aby Daniel mógł zrozumieć ich wartość. Harry siedział właśnie przy stoliku z jego najlepszym kumplem Danielem Grey'em popijając piwo i ciesząc się z tego, że ten koszmar - czytaj; szkoła - właśnie się skończył. Imprezę organizowała ich przyjaciółka Alison, więc niektórych ludzi znajdujących się tutaj nie znali. Okej, większości.
-Wyobraź sobie, że gdyby nie ja siedziałbyś teraz na imprezie końcoworocznej organizowanej przez twoją starą wychowawczynię, gdzie najmocniejszym towarem byłby zagęszczony sok pomarańczowy.- zadrwił przyjaciel biorąc kolejny łyk swojego trunku.
-W sumie, to i tak nie ma czego świętować, 3 lata męczarni przez tych skurwysynów naśmiewających się z cudzych problemów. - westchnął Harry przypominając sobie wszystkie razy, kiedy był bity lub poniżany ze względu jaki jest.
-Ta, ja też.- westchnął i Harry wiedział, że myślał o tym samym. - No, ale cóż, nie zaprzątajmy sobie tym głowy teraz.Najlepsza impreza tego lata trwa, idź się zabawić stary! -wykrzyknął pocierając ręce i szczerząc się jak ostatni idiota.
Posyłając mu przelotny uśmiech uwagę zwrócił tłum osób wychodzących na taras. Daniel jakby czytając w jego myślach pociągnął go za ramię idąc w tamtym kierunku. Stając koło innych zebranych odczekali kilka minut w ciszy zaciekawieni, kiedy na mini scenie pojawiła się gospodyni we własnej osobie.
-Jak się bawicie kochani ?! - Krzyknęła głośno, można było stwierdzić, że tym krzykiem obudziła pół sąsiedztwa.
Wszyscy głośno przytaknęli w zgodzie, dając do zrozumienia, że są bardziej niż zadowoleni.
-Z tego powodu, iż miała to być impreza kończąca nasz ostatni rok szkolny - urwała śmiejąc się i posyłając środkowy palec do grupy ludzi, których Harry nie znał - mógł stwierdzić, że byli starsi - chcę wam wszystkim podziękować za ten wspaniały czas z moją zajebistą klasą, jak i nie mogę doczekać się, aż spotkamy się w West Football Academy we wrześniu! - tak, to prawda, cała klasa - pomijając dwójkę kujonów, którzy właśnie teraz 'szaleją' na imprezie pierwszoklasistów i wybierają się do najlepszego akademika w kraju - idziemy do tej samej szkoły. Chłopak prosił, wręcz błagał rodziców, aby nie posyłali go do tej szkoły.Akademia sportowa nie była dla niego, zwłaszcza, że nienawidził - i nie potrafił - grać w piłkę nożną.Dodatkiem były oczywiście osoby mające zamiar tam uczęszczać. Nie zrozumcie go źle, część jego klasy jest naprawdę w porządku i tęskniłby za nimi, ale reszta to jedynie homofoby dręczące go przez cały okres liceum.Sądził, że kończąc tą szkołę, oderwie się od nich,zacznie nowe, przyjemne życie, a tu los zrobił go w chuja posyłając go do tej samej szkoły co jego prześladowcy.
-Tak na rozruszanie imprezy, która prostując, dopiero się rozkręca - wszyscy ponownie zawiwatowali. - mamy tu dla Was małą atrakcję! - i w tym momencie na niebie rozbłysły miliony kolorowych fajerwerków.Wyglądało to wręcz oszałamiająco. - A teraz niech każdy pocałuję osobę, koło której stoi. - rozniósł się wielki okrzyk napalonych facetów. Ally, coś ty znowu wymyśliła. - pomyślał Harry.
Spojrzał na miejsce, gdzie jeszcze chwilę temu stał Daniel, jednak teraz już go nie było.Rozglądając się wokół własnej osi zauważył całkiem niskiego, brązowowłosego chłopaka patrzącego na mnie z lekkim uśmiechem.
Harry czuł się nieco skrepowany tym, iż był to chłopak. Tak, jest stuprocentowym gejem, ale w tej sytuacji wygodniej byłoby mu całować się z dziewczyną. Cholera, nie znał kolesia. Jednak musisz przyznać, że jest przystojny - wołała jego podświadomość przez co skarcił się w myślach. Tak, był cholernie przystojny i mimo słabej jakości otaczającego ich światła widok jego oczu przyprawił Harry'ego o szybsze bicie serca. Były tak intensywnie niebieskie, a mieszając się z wpływem alkoholu wyglądały jak świecący ocean. Mógłbym się w nich zatopić. - pomyślał chłopak.
Otrząsając się z przemyśleń na temat idealnej twarzy pana nieznajomego,który nadal na niego patrzył, a dezaprobata gościła na jego twarzy towarzysząc małemu uśmiechowi. Harry nie wiedział! co zrobić; uciec bez żadnego słowa, czy skierować się do wypowiedzi Ally.
- Zamierzasz tylko tak stać, czy w końcu mnie pocałujesz? - powiedział nieznajomy uśmiechając się szeroko, co było dla Harry'ego ogromnym zaskoczeniem. Czy on był gejem? Lub słyszał o nim i robił sobie zwykłe jaja? Nie miał czasu na przemyślenia, ponieważ bez namysłu przycisnął swoje usta do jego.
Jakby czekając na ten moment, w chwili, gdy ich usta się zetknęły, na niebie ponownie rozbłysły światła fajerwerków.Spoglądając na tę sytuację w formie bezstronnego widza był to widok jak z tych wszystkich romantycznych filmów, kiedy główni bohaterowie przeżywają swój pierwszy pocałunek pod koniec filmu, a wokół nich wybuchają wieńce fajerwerków, czyli wielka miłość i inne gówna.
Z początku delikatne ocieranie się ust szybko przerodziło się w gorący i bardzo namiętny pocałunek. Niebieskooki przyparty przez Harry'ego do ściany owinął nogi wokół jego pasa, kiedy pieszcząc palcami jego biodra ich języki ocierały się wzajemnie walcząc o dominację. Fakt, iż Harry nie znając tego chłopaka, a pozwalając sobie na takie zbliżenie - biorąc pod uwagę dość ubogie życie sercowe chłopaka - było podniecające.Dochodziła jeszcze sprawa przebijającego się przez spodnie 'kolegi' nieznajomego jeszcze bardziej go nakręcała. Nie miał pojęcia, czy ro dzięki alkoholowi był taki śmiały, czy może niebieskooki tak na niego działał, jednak był pewny, że nie zrobiłby tego w normalnej sytuacji.
Czując, że zaczyna brakować mu tchu loczek oderwał się, a on składając mały pocałunek na jego ustach, zsunął się z niego. Stając naprzeciw Harry poprawił swoją fryzurę, która została zniekształcona przez poprzednio w nich
błądzące palce nieznajomego.
Harry czuł jak cała pewność siebie wygasa, kiedy na jego policzki wstąpiły ogromne rumieńce.Chłopak modlił się podświadomie, aby jego towarzysz tego nie zauważył.
~•~
Obudził się czując mocne szarpanie za ramię, które po chwili zmieniły się w ostre uderzenia w jego nagi tors.
-Jeszcze chwilę mamo. - mruknął zakładając sobie poduszkę na głowę, którą po chwili zdjął zdając sobie sprawę jakim idiotą był.
- Mama musiała jechać wcześniej do pracy, ale wyrobi się, żeby nas zawieźć do szkoły. - rzuciła widząc jak brat się jej przygląda. - Ruszaj się, nie mam zamiaru mieć spóźnienia już pierwszego dnia. - dodała wywracając oczami.
Zrywając się z łóżka chłopak podbiegł do niej i chwytając ją za ramiona delikatnie potrząsł jej kruchym ciałem.
- Co zrobiłaś z moją siostrą, kaczko ?! - zapytał wbijając w nią tępy wzrok. W odpowiedzi ujrzał jak ta śmieje się bez opamiętania na dziecinne zachowanie dziewiętnastoletniego już brata.
- Nie rozumiem o co ci chodzi. Może raz dla odmiany mogłabym iść do szkoły, prawda? - zachichotał na jej komentarz.Liz bardzo często wagarowała czemu sprzyjały okropne stopnie. Harry pomyślał, że może wreszcie poszła po rozum do głowy.
Pokręcił głową z dezaprobatą puszczając ją i w szybkim tempie nałożył na siebie czarne jeansy i szary sweter, które jako jedyne nie były w jego walizkach. Udał się do łazienki myśląc, że to już dziś.W duchu modlił się, aby jego współlokator nie okazał się być rudym, śmierdzącym kujonem. Ale z kolei co taka osoba robiłaby w tej szkole?
~•~
-Nie, nie, nie, to się nie dzieje naprawdę, ja nie mogę z nim mieszkać! - krzyknął Harry chodząc w t i z powrotem wokół Liz, która z uwagą przysłuchiwała się jego jękom. - Wolałbym mieszkać ze śmierdzącym, rudym kujonem niż z tym kutasem. - narzekał, lecz nikt nie powinien mu się dziwić; chłopak właśnie dowiedział się, że w miejscu, w którym miał zacząć nowe życie znajduje się też Dave - chłopak, który zrobił z życia Harry'ego piekło.
- Dodatkowo chciałem wybrać jakieś dodatkowe zajęcia, ale zostały tylko zajęcia sportowe z piłki nożnej i koszykówki.To nie sprzyja z moją chorobą.Po za tym, nie umiem grać w to gówno! - opadł sfrustrowany na krzesełku, kiedy dziewczyna go skarciła.
-Radzę ci nie mówić tutaj takich rzeczy.Ta szkoła prosperuje tylko dzięki sporcie, nie zadzieraj. - powiedziała na co chłopak kopnął zdenerwowany w powietrze. - Rozmawiałeś z nauczycielami o tym? - zapytała zmieniając temat, a chłopak od razu wiedząc o co chodzi pokiwał głową. - I...?
- Ta szkoła w większości prosperuje z tablicami multimedialnymi, jednak będę mógł korzystać z książek, których używają oprogramowań. - westchnął bawiąc się swoimi palcami.Dziwnie mu było wiedzieć, że jest inny.
~•~
Leniwie doczłapał się do drzwi, po czym odpisał Danielowi na sms'a pytającego o numer jego pokoju. Chłopcy nie widzieli się odkąd tamten wyjechał na wakacje do babci, czyli około dwóch tygodni. Wrócił wczoraj wieczorem, więc nie mieli kiedy się spotkać.
Wolnymi ruchami przekręcił klamkę mając nadziej, że jego współlokator jeszcze nie dotarł lub daj panie Boże potrącił go samochód.
Tym razem los częściowo się do niego uśmiechnął.Drzwi były zamknięte, co oznaczało, że Dave'a jeszcze nie było. Ostatnie minuty spokoju, enjoy.
Kładąc torby na łóżku nie zdążył się rozejrzeć, kiedy do pokoju wszedł jego przyjaciel rzucając mi się na szyję.
- Joł Harry, żyjesz?
-Stary, nie masz pojęcia jak nudno było bez ciebie. - oznajmił loczek klepiąc Daniela przyjaźnie po plecach.
- Dwa tygodnie bez ciebie to jak miesiąc bez dobrego seksu. - zażartował, kiedy drzwi do pokoju ponownie się otworzyły,a w nich stanął sam Dave z zaskoczoną miną.
Która szybko jednak przemieniła się w obrzydzenie.Chłopcy gwałtownie się od siebie odsunęli.
- Co wy pedały myślicie, że tutaj robicie?- splunął podchodząc bliżej nich.Daniel wydawał się niewzruszony, lecz w oczach Harry'ego szybko pojawiła się panika.
-Masz jakiś problem? To pokój Harry'ego. - syknął Dan zbliżając się do Dave'a na niebezpieczną odległość, podczas gdy Harry obserwował zaciekle rozgrywającą się przed nim scenę.
-Słucham? - spojrzał na wysokiego wyczekująco, lecz zanim ten zdążył odpowiedzieć Daniel zrobił to za niego.
- Masz z tym jakiś problem?
- A ty co? Adwokat? Do Styles'a mówię. - przepchnął go lekko kierując się naprzeciw spanikowanego chłopaka.
- To mój pokój. - zdołał wycedzić Loczek przez zaciśnięte zęby, kiedy poczuł pięść na swoim prawym policzku.
- Nie mam zamiaru oglądać jakiś gejowskich niedorozwiniętych orgii. - uniósł się Dave po chwili kiedy zawstydzony Harry spojrzał na niego czując odrazę do samego siebie i wymijając zdenerwowanego Daniela szybkim niechlujnym ruchem zgarnął wszystkie walizki i wyszedł na korytarz.Łzy bezsilności zaczęły spływać po jego twarzy, kiedy biegł przed siebie bez zamierzonego celu.Od początku wiedział, że tak będzie. Bóg nigdy z nim nie był i nie zasługiwał on na szczęście.Nie wiedział, dlaczego, mimo ciągłych przeciwności losu Bóg nadal zsyłał na niego same nieszczęścia.Chłopak zagubiony myślał, że może to jego wina, iż może kiedyś zrobił coś źle za co teraz musi odpokutować.Jednak nic takiego nie przychodziło mu do głowy i to było najgorsze.Uczucie, że jesteś niepotrzebny, od początku skazany na smutek i gorycz.
Czując metaliczny posmak krwi na swoich wargach oblizał je, po czym przeszukując wzrokiem korytarz dotarł do drzwi z napisem 'WC', do których się udał.Zauważając jednak niskiego bruneta z niebieskimi oczami przeglądającego się w lustrze rzucił szybko 'Oops' po czym odwrócił się na pięcie odchodząc, w tym samym momencie kąterm oka zauważając jak nieznajomy wymawia 'cześć' jednak nie miał zamiaru zaprzątać sobie myśli nieznajomym.Chłopak jeszcze nie wiedział, że nie był on wcale taki nieznajomy.
A brunet go rozpoznał.
------------------------
Witam Was z pierwszym rozdziałem, który jest takim maaaalutkim wstępem do naszej historii.Chcę tylko powiedzieć, żeby nie sugerować się nim za bardzo, ponieważ nie będzie to kolejna historia, gdzie Harry mieszka Louisem, chodzi z nim do szkoły zakochują się, bla bla bla.Tak, będą chodzić razem do szkoły, ale to nie tam poznają się 'dogłębnie'.Aby zapoznać się z fabułą wejdzie w zakładkę 'Fabuła' która jeszcze się nie pojawiła haha ale będzie jak tylko wejdę na komputer, bo na tel trochę kiepsko :/
Ask: Ask.fm/PatkaXoXo
Twitter: @PolBeliebers
Komentujcie,dodawajcie opinię,to bardzo motywuje.
Ps.Mogę tylko powiedzieć, iż będzie to historia trochę na wzór Titanica z różnymi 'dodatkami' i zwrotami akcji, przygodami, więc szczerze zachęcam do śledzenia tego bloga i wyczekiwania nowych rozdziałów.
Xx
Ciekawie się zaczyna :) oby tak dalej!
OdpowiedzUsuńOł, oł, oł pierwszy rozdział i już taka rozwinięta akcja *o* Zapowiada się naprawdę ciekawie ;) Mogłabyś proszę powiadamiać mnie o każdym kolejnym rozdziale na TT -------> @Im_Only_Humanxx
OdpowiedzUsuńŚwietne;) powodzenia dalej x
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńjasne, że moge pisać co jak i kiedy, mnie to obojętne xx
UsuńJEDNO. WIELKIE. LOVEEEEEE! <3
OdpowiedzUsuńpierdolony Dave! Wrrrr....-,-
Początek genialny :3
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej
Może nie jestem LS ale to moje pierwsze ff o Larrym strasznie mi się podoba. Czekam na kolejne rozdziały. @Kimchiic3
OdpowiedzUsuńGenialny ♥
OdpowiedzUsuńsupcio! pisz dalej!!! ;)
OdpowiedzUsuńmi się podoba, a że o Larrym to już w ogóle jestem w 7 niebie :P
OdpowiedzUsuńTak więc życzę weny
+ mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach na tt :)
@hazza_9_
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń